Strona główna   »   Historie dzieci

Historie dzieci

Mój pamiętnik

styczeń, 2007 r.
Kochany Pamiętniku! Wydaje mi się, że mama już mnie nie lubi. Po szkole każe mi chodzić do świetlicy. Zawsze odbiera mnie z niej jako ostatnią i to dopiero wtedy, kiedy moja Pani po nią zadzwoni. Świetlica jest zamykana o 16.30, a mama dziś przyszła po mnie dopiero po 17.00, musiałam czekać na nią na dworze. Było mi bardzo zimno. Czy coś się dzieje? Czy ja coś robię nie tak?

Luty, 2007 r.
Pamiętniczku, mama dzisiaj bardzo dużo wypiła. Pokłóciła się z tatą. Krzyczeli coś o rozwodzie, ale co to znaczy, Pamiętniczku? Nie wiem dlaczego, ale tata nie nocował dzisiaj w domu. Chyba obraził się na mamę. Mam nadzieję, że niedługo wróci, bo jest mi bez niego bardzo smutno.

Marzec, 2007 r.
Drogi Pamiętniku…Tatuś nie wrócił. Nie widziałam go od dnia kłótni rodziców. Mama mało się mną interesuje. Mam dzisiaj urodziny. Chciałam się do niej przytulić, kiedy siedziała w kuchni z jakimś kolegą, ale nakrzyczała na mnie, żebym jej nie przeszkadzała, bo jest zajęta. Jest mi bardzo przykro, Pamiętniczku. Dlaczego mama już mnie nie przytula? Dlaczego tata nie wraca?

Kwiecień, 2007 r.
Przyjacielu, Teraz wracam sama ze szkoły. Nie chcę już chodzić do świetlicy, bo tam inne dzieci ciągle pytały mnie o rodziców i śmiały się ze mnie. Nie lubię ich, nic nie rozumieją. Mamusia chyba jest chora. Rzadko bywa w domu, zazwyczaj jestem w nim sama. Nie radzę sobie z odrabianiem lekcji, ale mamy nigdy nie ma, a kiedy już jest, to zazwyczaj śpi lub pije. Nie chcę jej przeszkadzać ani jej budzić. Bardzo ją kocham i mam nadzieję, że niedługo jej przejdzie.

Maj, 2007 r.
Kochany Pamiętniku, Pani w szkole zadaje mi dziwne pytania. Ciągle prosi, żebym jej o czymś opowiadała, najczęściej o mamie. Nie chcę z nią rozmawiać. To wszystko jest podejrzane. Boję się, że chcą zrobić coś mamusi. Czy powinnam jej o wszystkim mówić, Pamiętniczku?

P.S. Tatuś dalej nie wrócił, tęsknię za nim.

Czerwiec, 2007 r.
Pamiętniczku, jest coraz cieplej. Niedawno była u nas taka Pani w ładnej spódnicy. Oglądała nasz dom                  i rozmawiała z mamusią. Nie wiem, czego od nas chciała, ale już poszła i na razie nic się nie zmieniło.  Mama zaczęła więcej się uśmiechać, więc ja też to robię. Już niedługo będą wakacje. Wtedy mama na pewno całkiem wyzdrowieje i wszystko już będzie dobrze. Tylko kiedy w końcu wróci tata? Bardzo mi go brakuje.

Lipiec, 2007 r.
Drogi Przyjacielu, w końcu mam wakacje, ale wcale się nie cieszę. Pani w spódnicy przychodzi coraz częściej        a mama znowu przestała się uśmiechać i więcej pije. Częściej też na mnie krzyczy. Nie wiem dlaczego. Co robię nie tak?

Sierpień, 2007 r.
Pamiętniczku, mama mnie dzisiaj uderzyła. Była pijana, więc się na nią nie gniewam. Krzyczała, że odejście taty i ta Pani w spódnicy to moja wina…Czy ona ma rację? Czy mama już mnie nie kocha?

Wrzesień, 2007 r.
Przyjacielu, nie wiem co mam robić. Wróciłam do szkoły. Z mamusią jest bardzo źle. Prawie ciągle pije, śpi albo z kimś rozmawia. Bije mnie, ale tylko czasami, kiedy zrobię coś źle lub jej przeszkadzam. Pani wychowawczyni pyta mnie o ślady na rękach i twarzy. Nie mówię jej, że to przez mamę, bo wtedy ona będzie miała kłopoty, a bardzo ją kocham i nie chcę tego. Nie będę się nikomu skarżyła, w końcu mama jest chora i na pewno niedługo wyzdrowieje. Pani w spódnicy przychodzi troszkę rzadziej. Taty ciągle nie widziałam.

Październik, 2007 r.
Pamiętniczku, to był bardzo smutny dzień…z Panią w spódnicy przyszło dziś również dwóch Panów policjantów. Panowie zabrali mamę, a Pani kazała mi wziąć kurtkę i zaprowadziła mnie do dużego samochodu. Zawiozła mnie nim do takiego zielonego budynku, musiałam tam przenocować. Jacyś ludzie ciągle mnie o coś pytają. Chcą wiedzieć wszystko o moim życiu, ale ja nie chcę z nimi rozmawiać. Chcę tylko wrócić do domu, do mamusi, przecież ona na pewno na mnie czeka i martwi się. Zresztą, mama tu po mnie przyjdzie, nie pozwoli mi zostać z tymi ludźmi, prawda?

Listopad, 2007 r.
Mama nie przyszła, ciągle jestem w tym budynku. Nie wiem dlaczego, ale pewnie przez tą jej chorobę. Chciałabym być teraz przy niej i jej pomagać. Tęsknię za nią i za tatusiem też. Chciałabym, żeby mnie przytulili. Gdzie oni teraz są? Chcę do domu. Tutaj wszystko jest inne.

Grudzień, 2007 r.
Kochany Przyjacielu, Pani w spódnicy zawiozła mnie do jakiegoś domu, do jakichś ludzi. Nie znam ich, ale są dla mnie bardzo mili. Wcale nie pytają o mamę i tatę, tak jak inni. Czy to będzie sprawiedliwe wobec mamy, jeśli ich polubię? Spędziłam u nich święta. Dostałam pod choinkę śliczną sukienkę w kwiaty, taką jak te, których zazdrościłam koleżankom ze szkoły. Jestem im za to wdzięczna. Chyba naprawdę ich polubię.

Styczeń, 2008 r.
Pamiętniczku, mam teraz rocznikowo 8 lat. Spędziłam u tych ludzi Nowy Rok. Tęsknię za mamą, ale już nie aż tak bardzo. Nie wiem, co się z nią dzieje, ale mam nadzieję, że już wyzdrowiała i jest z nią dobrze. Na pewno niedługo po mnie wróci i będzie mnie przytulać i pomagać mi tak jak wcześniej.

Luty, 2008 r.
Drogi Pamiętniczku, ten pan, który się mną opiekuje, wziął mnie dzisiaj na kolana. To było bardzo miłe. Mój tata nigdy tak nie robił. Miałam ochotę się do niego przytulić, ale trochę się boję. Poza tym, chyba czułabym się źle z tym. Tak jakbym zdradziła rodziców. Ale, Pamiętniczku… ja już nie pamiętam, jak tatuś wygląda. Czy to znaczy, że jestem złą córką?

Marzec, 2008 r.
Pamiętniczku, teraz zaczynam chodzić do szkoły, ale cieszę się z tego powodu. Muszę się dużo uczyć, żeby w przyszłości zostać lekarzem. Muszę nim być, żeby znaleźć lekarstwo na chorobę mamy. Nie mam już takich problemów z nauką. Ci ludzie bardzo mi pomagają. Właściwie, to nie „Ci ludzie”, tylko wujostwo. Poprosili, żebym mówiła do nich wujku i ciociu, zamiast „Proszę Pana” i „Proszę Pani”. Czy to znaczy, że mnie lubią? Zabrali mnie na urodziny do wesołego miasteczka, to było niesamowite! Cieszę się, że z nimi mieszkam…bo chyba mogę się z tego cieszyć, prawda?

Kwiecień, 2008 r.
Pamiętniczku, dzisiaj ciocia i wujek zapytali, czy chcę z nimi mieszkać na stałe. Z jednej strony bardzo ich lubię, ale z drugiej, co powiem mamie, kiedy po mnie przyjdzie? Nie wiem, co mam o tym myśleć. Powiedzieli mi, że nie muszę decydować od razu. Pozwolili mi się zastanowić. Obiecałam, że do jutra dam im odpowiedź, ale jaka ma ona być? Naprawdę nie wiem.

Maj, 2008 r.
Kochany Pamiętniczku, zgodziłam się. Właściwie, chciałam im powiedzieć, że nie chcę, ale przyprowadzili do mnie taką bardzo miłą Panią, która porozmawiała ze mną o mamie, ale nie tak jak wcześniej ze mną rozmawiano. Zapytała mnie, czy ciągle tęsknię za mamą, więc odpowiedziałam, że tak. Ona mnie zrozumiała i wytłumaczyła mi wszystko. Teraz wiem, że mama nie może po mnie wrócić, bo za dużo pije i przez to nie kontroluje tego, co robi. To może nawet lepiej. Poczekam, aż ją wyleczą, a wtedy będę mogła się z nią często widywać. Mieszkać będę nadal z ciocią i wujkiem.

Czerwiec, 2008 r.
Przyjacielu, nie żałuję swojej decyzji. Ciocia i wujek są dla mnie jak rodzice, nawet jeszcze lepsi. Ciocia mnie przytula, trzyma za rękę, a wujek nosi mnie na barana i łaskocze. We wszystkim mi pomagają. W nauce jestem prawie najlepsza w klasie. Odkąd u nich mieszkam, ciągle jestem ładnie ubrana i uczesana. Dziewczynki w szkole często mi to mówią. To bardzo przyjemne słyszeć takie komplementy. Po szkole czasami zapraszam je do siebie lub one zapraszają mnie. Lubię się z nimi bawić, są naprawdę w porządku!

Lipiec, 2008 r.
Pamiętniczku, są wakacje! Ciocia i wujek zabrali mnie nad morze! Nawet sobie nie wyobrażasz, jak tutaj jest pięknie! Pogoda jest śliczna, woda ciepła, a ludzie przemili. Mogłabym tu mieszkać cały czas. To najwspanialsze wakacje w moim życiu!

Sierpień, 2008 r.
Drogi Pamiętniczku, jeszcze miesiąc wakacji. Coraz więcej czasu spędzam z ciocią i wujkiem. Zapewniają mi różne ciekawe atrakcje, których nigdy nie doświadczyłam – kino, plac zabaw, wycieczki rowerowe, kajaki. Pozwalają mi też spotykać się z moją najlepszą koleżanką z klasy. Ona jest naprawdę super! Czasami u mnie nocuje, a wtedy obie nosimy takie same piżamy i dużo się śmiejemy. Cieszę się, że mogę tu być!

Wrzesień, 2008 r.
Kochany Przyjacielu, w tym miesiącu mama miała urodziny. Ciekawe, jak je obchodziła. Właściwie, to prawie za nią nie tęsknię, tylko czasem, w nocy. Zaczął się już nowy rok szkolny, teraz chodzę do trzeciej klasy. Ciocia i wujek kupili mi piękne zeszyty, koleżanki mi ich zazdroszczą. Mam też bardzo fajny piórnik, dostałam go na imieniny. Ciocia i wujek są najlepsi na świecie!

Październik, 2008 r.
Pamiętniczku, moja najlepsza przyjaciółka przeprowadza się na moje osiedle. To będzie cudowne, prawda? Będziemy mogły spotykać się codziennie i razem odrabiać lekcje. Ciocia z wujkiem kupili mi bardzo ciekawą książkę. Wcześniej nie lubiłam czytać, ale teraz zaczyna mi się to podobać. Czytanie jest podobno bardzo dobrym sposobem na spędzenie czasu. Ciekawe, czy to prawda? Muszę się przekonać!

Listopad, 2008 r.
Drogi Pamiętniku, książki naprawdę są super. Wiesz, co jeszcze takie jest? Śpiewanie! Kiedyś wcale nie śpiewałam. Teraz lubię to robić. Ciocia i wujek mówią, że mam bardzo ładny głos. Zaprowadzili mnie do szkoły muzycznej. Będę tam teraz miała zajęcia dwa razy w tygodniu. Będę śpiewała w takim specjalnym zespole!

Grudzień, 2008 r.
Kochany Przyjacielu! Ciocia i wujek zapytali, czy chcę mówić do nich „mamo” i „tato”. Oczywiście, że chcę! Są najlepszymi rodzicami na Ziemi. Kocham ich całym serduszkiem. Właściwie, wiesz co? Nie obraź się, ale chyba już Cię nie potrzebuję. Teraz mam przyjaciół w prawdziwym świecie, nie muszę przyjaźnić się z Tobą. Porozmawiać zawsze mogę z moimi rodzicami! W moim życiu wreszcie rozpoczęła się prawdziwa wiosna! Mimo wszystko dziękuję Ci, że zawsze byłeś gotów mnie wysłuchać. Żegnaj…!

 

Kuba i Paweł

Kuba i Paweł od samego początku nie mieli łatwo. Matka odcisnęła na ich zdrowiu alkoholowe piętno, jeszcze zanim się urodzili. Kiedy chłopcy przyszli na  świat, była w takim stanie upojenia alkoholowego, że nawet nie była tego świadoma.  Kuba  urodził się mniejszy i słabszy, ważył zaledwie kilogram. Długo leżał w inkubatorze i był karmiony pozajelitowo. Niestety, sytuacja małego Pawełka nie przedstawiała się wcale lepiej. Przez pierwszy rok życia domem dla nich obu był szpital.  Byli słabi, samotni i bezbronni – mieli tylko siebie nawzajem.  Kuba toczył wtedy trudną walkę o życie.  Dzięki niesamowitej woli życia, pokonał przeszkody i wyszedł z tej walki zwycięsko.

Kolejne dwa lata bliźniacy spędzili w domu dziecka.  Brakowało im tam jednak miłości, wsparcia i rodzicielskiej troski. Brakowało im po prostu mamy i taty. Dodatkowo zdiagnozowano u nich głęboki stopień upośledzenia psycho-ruchowego. Ich dalsze losy były bardzo niepewne. To, czy Paweł będzie chodził, lekarze stawiali pod znakiem zapytania. Miał deformację klatki piersiowej, koślawość kolan, płaskostopie, oczopląs i zeza. Natomiast u Kuby stwierdzono wnętrostwo. Taka dokumentacja medyczna bardzo minimalizowała ich szanse na nowy dom.  Możliwość lepszego życia dostali w jednym z  rodzinnych domów dziecka Fundacji HAPPY KIDS. Od początku pobytu był bardzo słaby  kontakt z nimi, chłopcy zachowywali się jakby mieli swój własny świat. Nie reagowali na ból, nie płakali, ani nie śmiali się.  Wiele codziennych czynności było dla nich nowością. Bardzo dużo czasu spędzali na zabawie tylko ze sobą nawzajem, jakby zamykając się na obecność innych ludzi, pewnie dlatego, że do tej pory mieli tylko siebie. Bawili się również w sposób nieco odmienny od swoich rówieśników. Dla nich nie było żadnych zakazów, ograniczeń. Nie wiedzieli, co wolno robić, a czego nie, co jest złe, a co dobre, tego wszystkiego nauczyli się w nowym domu.

Ich sytuacja zaczęła poprawiać się wraz z upływem czasu spędzonego w nowej rodzinie. Chłopcy zaczęli naukę życia i żmudną pracę nad swoimi wadami. Przybrani rodzice wozili ich od lekarza, do lekarza, aby jak najwięcej dla nich zdziałać. Rozpoczęła się bardzo trudna gonitwa za zdrowiem. Kuba i Paweł, chociaż nie rozumieli, o co chodzi, znosili wszystko bez słowa skargi. Do dnia dzisiejszego dzielnie pracują w poradniach rehabilitacyjnych i pedagogicznych kilka razy w tygodniu. Starają się jak mogą, aby móc tak jak inne dzieci chodzić do szkoły, bawić się, po prostu żyć normalnie.

 

Madzia… Magda… Magdalena…

Madzia…

O dzieciństwie chce zapomnieć. Jego jedynym jasnym punktem jest brat. Rodzice prowadzili beztroski żywot, do tego pili i bili. Madzia stanowiła przeszkodę, a wiadomo, że przeszkody się pokonuje. Gdy poszła do szkoły, pedagożka zauważyła, że chodzi głodna, zaniedbana, ze śladami pobicia. Że źle się uczy. Ośrodek Pomocy Społecznej zdiagnozował w rodzinie przemoc wobec dziecka. ”Rodzice” zostali skazani na 3 lata więzienia w zawieszeniu. Problem się rozwiązał? Pozornie. Ślady zostały nie tylko na ciele, ale głównie na duszy. Madzia od 7 roku życia przez kolejnych 5 lat zaliczyła 6 różnych miejsc i placówek. Nikt jej nie chciał. Z powodu agresji wobec innych i samej siebie. Madzia nie umiała budować dobrych relacji z ludźmi, bo nie miała dobrych wzorów. Przemoc była narzędziem wyniesionym z domu.

Magda…

Gdy miała 13 lat, trafiła do rodzinnego domu dziecka Fundacji HAPPY KIDS. Przywitała wszystkich agresją, jakby chciała pokazać zawczasu repertuar swoich zachowań. Na dodatek już pierwszej nocy opiekunka zauważyła, że Magda nie śpi, snuje się po domu, denerwuje i nie oczekuje pomocy. A gdy nad ranem zasypia z wyczerpania, ma dziwny oddech. Wizyta u laryngologa wyjaśniła zagadkę. Złamana przegroda nosowa z narastającą przez lata chrząstką utrudniała oddychanie. Ot, taka „pamiątka” z dzieciństwa. Zabieg rozwiązał problem. Ale ujawniały się inne zaniedbania zdrowotne i edukacyjne. W krótkim czasie Magdą zajęło się aż 9 specjalistów. Problemy w nauce okazały się konsekwencją wad wzroku i słuchu oraz mikrouszkodzeń mózgu („pamiątka” z dzieciństwa). Magda zaczęła uczęszczać do szkoły dla niedowidzących. Początkowo słabo sobie radziła, ale zawzięła się i postanowiła udowodnić, że Magda potrafi. Po gimnazjum chciała uczyć się w liceum dla niedowidzących, mimo że psycholożka z poradni „fachowo” zalecała ośrodek dla dzieci upośledzonych. Dzięki uporowi i przebojowości opiekunów, którzy wierzyli w Magdę, udało się.

Magdalena…

Na przekór, wbrew, mimo wszystko… Magdalena ukończyła liceum dla niedowidzących i z sukcesem przystąpiła do matury.  Będzie się dalej uczyć w Akademii Zdrowia na kierunku  Pracownik Weterynarii. Bo zwierzęta to jej pasja, od wielu lat jest wolontariuszką „odzwierzęcą”, jak to nazywa. Magdalena ma swojego chłopaka. Kocha i jest kochana. Nie lęka się przyszłości, bo stała się dorosłą, odpowiedzialną, pewną siebie kobietą. W pełni samodzielną i zaradną. Wszystko zawdzięcza swojej determinacji, ale nie zapomina o roli opiekunów z Fundacji HAPPY KIDS, którzy zawsze będą jej prawdziwą rodziną.

 



Partnerzy strategiczni